Wybierz tematyke:

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

New Age: Krwawi Rekruci 2012

Od tego wszystko się zaczęło. Larp na którym jeszcze nie używałam oficjalnie aparatu, więc prawie nic z samej gry nie złapałam... A co najgorsze - prawie nikt nie złapał. Więc wszystko siedzi jedynie w pamięci uczestników i musi być przekazywane słownie... A szkoda.



Moja opinia na temat tego Larpa jest dość nietypowa. Pamiętam, że wyjeżdżałam z niego absolutnie niezadowolona i wymęczona. Jednak z biegiem czasu wspominam go miło. 

Jako poczatkujący gracz miałam niesamowity problem z grą. Głównie dlatego, że odbiłam się od graczy którzy grali w swoich zamkniętych gronach znajomych i absolutnie nie dopuszczali do tej zabawy osób postronnych. W następnej kolejności weszła równoczesność wydarzeń - dosłownie w każdej miejscówce coś się działo. Tu krzyki, tam wołają medyka, tutaj poszą o znalezienie kogoś... Nie wiadomo w co próbować ręce włożyć. Aż do kompletnego wyczerpania nocą, gdy człowiek już padał i modlił się o chwilę spokoju od ostrzałów, eksplozji i krzyków. I ten spokój nastąpił - przez cały następny dzień... Gdy większość osób pogubiła się już w tym, co się dzieje i nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Tak dowiedziałam się czym jest "plaża" (pogaduszki poza klimatem wywołane nudą) która trwała aż do wieczora. Do roli właściwie juz nie wróciłam aż do końca larpa, bo nie wiedziałam co mam robić i jak poprawnie reagować na otaczający świat.

Za to mogę zagwarantować, że ludzie... cóż. Są absolutnie i pozytywnie zakręceni. Nuda podczas gry wyciągała z nas najdziwniejsze pomysły - choćby pamiętna wyprawa w strojach do Biedronki. Nie mówiąc o tym, że pomimo goryczy wylewającej się z powyższego akapitu to na prawdę rozmowy na "plaży" były ciekawe i wartościowe. Jak dobra impreza z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.




Pełen album: KLIK

środa, 1 sierpnia 2012

Wstęp

Widząc chaos panujący w mojej galerii oraz na komputerze postanowiłam wprowadzić nieco... ładu. Właśnie w tym celu powstała ta strona. Możliwe, że dzięki temu uda mi się oddzielić zdjęcia prywatne oraz zdjęcia z doskoku od zdjęć z larpów/szkoleń/plenerów którymi faktycznie czasem chciałabym się pochwalić.

Więc może po kolei odrobina wstępu do każdej z podgrup zdjęciowych:

LARPy



Live Action Role-Playing - nie będę sie tutaj za bardzo rozwodzić nad tym czym są a czym nie są Larpy. Sama podchodziłam do tego wyjątkowo sceptycznie. Do wielkiego świata przepływa więcej negatywnych informacji na ten temat, jak z prawie wszystkim w tym naszym pięknym kraju. Polecam wszystkim zasade: Spróbujcie zanim ocenicie. Znam nawet dorosłych ludzi, którzy z przyjemnością uczestniczą w Larpach.

Swoją przygodę rozpoczęłam zaciągnięta na New Age: Krwawi Rekruci (organizowanego przez stowarzyszenie Liveform) przez przyjaciółkę. Bawiłam się wyjątkowo źle z początku - migrena morderca podczas integracji i absolutny brak zajęcia podczas samej gry swoje zrobiły. Ale później odnalazłam kilkoro przyjaznych stworzeń, które podratowały sytuację. Podsumowując - ludzie świetni, ale sama gra mi absolutnie nie pasowała. Jednak 2 miesiące później zapomniałam o tym i dałam się zaciągnąć na Zombie Larp'a. Tam powielenie sytuacji z pierwszego doświadczenia z tą różnicą, że ostatniego dnia (moje urodziny) stwierdziłam "chromolę" i chwyciłam za aparat. Jak się okazało - zarówno zdjęcia jak i inicjatywa zostały wysoce pochwalone... I tak rozpoczęła się moja przygoda jako fotograf, a nie uczestnik, Larpów. I wysoce sobię tą zamianę chwalę.

Szkolenia


Pisząc to mam na myśli głównie szkolenia grup paramilitarnych. Nie będąc w pełni sprawna fizycznie, a mimo to zafascynowana militariami, odnalazłam złoty środek robiąc zdjęcia podczas działań różnych grup. Wtedy to ganiam tyle, ile jestem w stanie i nikt nie zmusi mnie do karnego wysiłku fizycznego, który mógłby przekroczyć moje możliwości... A jednocześnie nie jestem "uprzywilejowanym członkiem" tylko fotografem.

Zaczęło się to wszystko wyjazdem na kurs "Kompania w natarciu w terenie zabudowanym" organizowanym przez obronanarodowa.pl. Już tam okazało się, że chce jeździć na takie szkolenia choćby dla samego obcowania z ludźmi którzy się tam pojawiają. Ciężko to wyjaśnić, ale w większości te osoby przywracają mi wiarę w ludzkość, polskość i prawdziwych mężczyzn. A teraz pomijając przynależność do obronanarodowa.pl należę również do formacji SGO.

Plenery


Pod tym hasłem znajdują się zdjęcia z Wrocławskich Plenerów Fotograficznych organizowanych przez stwowarzyszenie Wielosfer. Może i nie są one organizowane zbyt często, ale z ręką na sercu mogę zapewnić że są przygotowane w pełni profesjonalnie. Warto zawsze poczekać. Co więcej, póki co, mogę się pochwalić uczestnictwem w każdym zorganizowanym plenerze i mam szczerą nadzieję utrzymać ten wynik.