Wszystko zaczęło się od tego, że akurat byłam we Wrocławiu, akurat miałam aparat i właściwie chciałam poznać więcej ludzi z tego miasta. Ogłoszenie o samych plenerach mignęło mi na Facebooku i stwierdziłam, że fajnie by było spróbować. Poczłapałam więc do siedziby Argos'u i rozpoczęłam zupełnie nową przygodę. Niezwykłą ulgą było dla mnie zobaczenie znajomych już mi twarzy.
Przedmiotem tego pleneru, zgodnie z samą nazwą, byli bohaterowie i anty-bohaterowie w konwencji Steampunk'u. Muszę przyznać, że moim zdaniem był to wyjątkowo ciężki temat wymagający od modeli wysokiego przygotowania. W końcu - jak właściwie można zdefiniować Steampunk ? Maszyny parowe, zębatki, połączenie metalu ze skórą, a to wszystko z dżentelmeńską elegancją... I w to wszystko wpleść jeszcze herosów. Nie mniej modele na prawdę spisali się na 5+ przygotowując w pocie czoła swoje stroje.
Przygoda rozpoczęła się w ogrodzie staromiejskim nieopodal opery, a następnie skierowała na wzgórza partyzantów wraz z piękną fosą a zakończyła w browarze mieszczańskim. Każda lokalizacja miała swój potencjał twórczy, owocując najróżniejszymi scenariuszami:
Romantyczny Ogród Staromiejski
Szalony szczyt galerii na Wzgórzu Partyzantów
Leniwy czas przy fosie
Kto by nie chcial wejsc na bar w browarze...
Mroczne zakamarki browaru mieszczanskiego
Nie mniej, to było dla mnie pierwsze takie wyzwanie. Nauczyłam się tam przede wszystkim pracy z ludzmi - czyli nie cykania zdjęć gdy popadnie, lecz rozmowy i ustawiania ich... Kreowania tych scenek w których następnie ich fotografuje. Również dało mi to okazje by mieć styczność z profesjonalnymi fotografami i przekonania się, że nie chce zostać jedną z nich. Wole swoje podejście - amatorskie, beztroskie w ciągłym zachwycie nad tym co robię oraz jakie efekty może to przynieść.
Pełen album: KLIK






