To już szósta edycja tego larpa, jakkolwiek dla mnie dopiero pierwsza. Pomimo obietnic dla samej siebie "nigdy więcej odgrywania" oraz uprzednich ustaleń, że jadę jako fotograf... Skończyłam jako NPC - medyk wojskowy. Nie podobało mi się to, ale okazało się że organizatorzy byli przekonani od dłuższego czasu że jadę w tej roli... Oraz, że larp sam w sobie obstawiony był w dużej ilości przez fotografów oraz filmowców. Nie mniej zapewniana przez towarzystwo, że zabawa będzie przednia pojechałam.
Wszystko rozpoczęło się od wyboru Dezintegracji. Ze względu na duże oddalenie od siebie lokalizacji trzeba było już wtedy wybierać - pijemy w Gwieździe z Monolitem, w Forcie z Wojskiem, w Azymucie ze Stalkerami i Bandytami czy na Stacji Anten z Wolnością. Wybór padł na Wolność z dość oczywistych dla mnie względów :P Zabawa zaiste była przednia.
I o dziwo bez jakichkolwiek efektów ubocznych następnego dnia o poranku musiałam przetransportować swój tyłek na Fort. Tam radykalna zmiana klimatu - z wolnościowego szaleństwa do wojskowej sztywności oraz rygoru. Nie mniej załapałam się jeszcze na odprawę, spotkałam kilku znajomych i dopiero zaczęła się gra.
Tu muszę więc dodać, że Dorota jak zawsze dawała z siebie wszystko gdy wchodziła w rolę. Doskonale przygotowany szpital, przemyślana postać oraz ogromna chęć do działania. Momentalnie objęła pieczę nad szpitalem zajmując się wojakami.
Nie mniej bardzo szybko okazało się, że w wojsku znajduje się w sumie 3 medyków. Do tego żadnego z nich nie chcą wysyłać w teren, ponieważ "nie wolno pozwolić by wychodzący wojskowi jeszcze opiekowali się medykiem". A do tego wszyscy trafiający do szpitala byli już martwi, chcąc tylko zrespić postać i ruszać ponownie. Tym samym nie miałam prawie nic do roboty, czując się jak zwierzak w klatce. Co dla osoby, która jako fotograf ciągle gania obskakując wszystkie miejscówki, było istną tragedią. Więc uciekłam do Wolności. Luźno klimacąc z nimi trafiłam w końcu na finał, który muszę przyznać był jednym z lepszych finałów larpowych w jakich miałam przyjemność uczestniczyć. Wolność wraz z innymi frakcjami, realizująca największy cel swojego istnienia: niszcząc spełniacz życzeń i uwalniając Zone. Jeden cel ponad wszystkimi podziałami :)
Na koniec muszę poruszyć dwie sprawy. Po pierwsze wielkie podziękowania dla członków i dowódców Wolności. Jeśli ktoś chciałby zacząć na spokojnie przygodę z larpami bądź ze Stalkerem to chyba najlepsze miejsce dla niego. Dla każdego innego chyba też. Luźne podejście, absolutnie pozytywne nastawienie - tym samym dużo śmiechu i zabawy. Było się gdzie ratować gdy nie wypaliło siedzenie w wojsku :)
A drugą sprawą jest wygląd mutantów oraz frakcji. Frakcje, które powinno się odróżniać po ich mundurach, faktycznie nie dość że były jednolite to i zgodne z narzuconym kanonem. Oczywiście każda postać miała jakieś swoje, ciekawe dodatki do tego. Natomiast mutanty to była istna poezja - różnorodne, straszne nie tylko w wyglądzie ale i w dźwiękach jakie wydawały. Mistrzostwo w każdym względzie.
Pełen album: KLIK




























