Wybierz tematyke:

poniedziałek, 23 września 2013

Stalker Zona Nysa

To już szósta edycja tego larpa, jakkolwiek dla mnie dopiero pierwsza. Pomimo obietnic dla samej siebie "nigdy więcej odgrywania" oraz uprzednich ustaleń, że jadę jako fotograf... Skończyłam jako NPC - medyk wojskowy. Nie podobało mi się to, ale okazało się że organizatorzy byli przekonani od dłuższego czasu że jadę w tej roli... Oraz, że larp sam w sobie obstawiony był w dużej ilości przez fotografów oraz filmowców. Nie mniej zapewniana przez towarzystwo, że zabawa będzie przednia pojechałam.

Wszystko rozpoczęło się od wyboru Dezintegracji. Ze względu na duże oddalenie od siebie lokalizacji trzeba było już wtedy wybierać - pijemy w Gwieździe z Monolitem, w Forcie z Wojskiem, w Azymucie ze Stalkerami i Bandytami czy na Stacji Anten z Wolnością. Wybór padł na Wolność z dość oczywistych dla mnie względów :P Zabawa zaiste była przednia.



I o dziwo bez jakichkolwiek efektów ubocznych następnego dnia o poranku musiałam przetransportować swój tyłek na Fort. Tam radykalna zmiana klimatu - z wolnościowego szaleństwa do wojskowej sztywności oraz rygoru. Nie mniej załapałam się jeszcze na odprawę, spotkałam kilku znajomych i dopiero zaczęła się gra.


Tu muszę więc dodać, że Dorota jak zawsze dawała z siebie wszystko gdy wchodziła w rolę. Doskonale przygotowany szpital, przemyślana postać oraz ogromna chęć do działania. Momentalnie objęła pieczę nad szpitalem zajmując się wojakami. 


Nie mniej bardzo szybko okazało się, że w wojsku znajduje się w sumie 3 medyków. Do tego żadnego z nich nie chcą wysyłać w teren, ponieważ "nie wolno pozwolić by wychodzący wojskowi jeszcze opiekowali się medykiem". A do tego wszyscy trafiający do szpitala byli już martwi, chcąc tylko zrespić postać i ruszać ponownie. Tym samym nie miałam prawie nic do roboty, czując się jak zwierzak w klatce. Co dla osoby, która jako fotograf ciągle gania obskakując wszystkie miejscówki, było istną tragedią. Więc uciekłam do Wolności. Luźno klimacąc z nimi trafiłam w końcu na finał, który muszę przyznać był jednym z lepszych finałów larpowych w jakich miałam przyjemność uczestniczyć. Wolność wraz z innymi frakcjami, realizująca największy cel swojego istnienia: niszcząc spełniacz życzeń i uwalniając Zone. Jeden cel ponad wszystkimi podziałami :)




Na koniec muszę poruszyć dwie sprawy. Po pierwsze wielkie podziękowania dla członków i dowódców Wolności. Jeśli ktoś chciałby zacząć na spokojnie przygodę z larpami bądź ze Stalkerem to chyba najlepsze miejsce dla niego. Dla każdego innego chyba też. Luźne podejście, absolutnie pozytywne nastawienie - tym samym dużo śmiechu i zabawy. Było się gdzie ratować gdy nie wypaliło siedzenie w wojsku :)


A drugą sprawą jest wygląd mutantów oraz frakcji. Frakcje, które powinno się odróżniać po ich mundurach, faktycznie nie dość że były jednolite to i zgodne z narzuconym kanonem. Oczywiście każda postać miała jakieś swoje, ciekawe dodatki do tego. Natomiast mutanty to była istna poezja - różnorodne, straszne nie tylko w wyglądzie ale i w dźwiękach jakie wydawały. Mistrzostwo w każdym względzie.




Pełen album: KLIK



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Zombie Larp 2

To już druga edycja Larpa. Tym razem odbyła się ona na terenie opuszczonej kopalni w Wodzisławiu Śląskim, teren znany mi między innymi ze szkolenia militarnego. Z ręką na sercu mogę więc powiedzieć, że sam teren był idealny pod larpa - ogromne tereny trawiaste, jeziorko, las oraz opuszczone budynki z piwnicami, które same w sobie pobudzały wyobraźnię...


Sam larp cięzko mi oceniać. Z punktu widzenia jedynie fotografa nie dostrzegałam głębszej fabuły niż ta, którą tworzyły konflikty między frakcjami. Głównie pewnie dlatego, że byłam w ciągłym ruchu nie mogąc przystanąć na dłużej na terenie miasta. Oraz również tym, że i przed samą grą niewiele osób sięgało po fabularnie wplecione postacie premiowane licząc na dobrą strzelankę. 


Gra rozpoczęła się jak to zwykle bywa z niewielkim opóźnieniem, oraz trwała do późnej nocy. Następnego dnia po posileniu się przepyszną jajecznicą gra trwała aż do finałowego szturmu Zombie na Nowy Nowy York.

Z ciepłych słów jakie należałoby powiedzieć o tej imprezie to przygotowanie samych uczestników. Widać, że wielu jest wśród nas amatorów klimatów Zombie-apokaliptycznych... Frakcja Zombie była różnorodna i na prawdę nie chciało się ich spotkać w ciemnych podziemiach. Do tego dochodziły efekty dźwiękowe...



Nie mniej pozostałe frakcje również były widocznie przygotowane do gry. Tu szczególne pozdrowienia dla człowieka z bezpiecznym laptopem i zdalnie strzelającą bronią (wielki ukłon za pracę) oraz Tigera w stroju futrzastego i rogatego mutanta (wielki podziw że byłeś w stanie w tym ganiać i straszyć ludzi).

O wadach zaś wspomnę krótko, bo na prawdę nie chcę nikogo pod żadnym pozorem zniechęcić. Wszechobecne kamizelki odblaskowe (oznakowanie organizatorów i mediów)- ciężko było nawet zdjęcia robić. Mi by było również ciężko się wczuć i ignorować te osoby. Wina leży też po stronie fotografów/kamerzystów. Z tego powodu raczej nie jadę na przyszłą edycję. Akurat ten larp niczego nie straci moją nieobecnością :) Do tego ciągłe wtargnięcia cywili. Fakt, że chcieli zapłacić by choćby popatrzeć, sugeruje potrzebę stworzenia kilku dni konwentu... Ale podczas gry było wkurzające. Oraz ostatnie - walające się w każdej miejscówce nieklimatyczne przedmioty. A to butelki po piciu, opakowania z jedzenia, gaz do broni, kulki w oryginalnych opakowaniach, toitoi, śmietniki... W żaden sposób nie chowane.


Ale przy tym wszystkim - każdy podchodził do tego na luzie. Ten larp ma być zabawą i tak ją kreują gracze czy organizatorzy. Powoli, na spokojnie, wyjaśnić wszystko. I niesamowicie mi się to podoba, bo pozwala odpocząć od "napinki" towarzyszącej innym larpom.

Na koniec szczególne podziękowania dla Gangu, do którego przyczepiłam się absolutnie przez przypadek... A okazało się to chyba moją najlepszą decyzją. Najprawdopodobniej nie powinnam była w ogóle się odłączać i robić zdjęcia tylko tej frakcji :) Bo i tak większość z moich najlepszych wspomnień tyczy się własnie gangu.


Pełen album: KLIK w kolorze ; KLIK bez koloru

niedziela, 14 października 2012

Steamheroes

Wszystko zaczęło się od tego, że akurat byłam we Wrocławiu, akurat miałam aparat i właściwie chciałam poznać więcej ludzi z tego miasta. Ogłoszenie o samych plenerach mignęło mi na Facebooku i stwierdziłam, że fajnie by było spróbować. Poczłapałam więc do siedziby Argos'u i rozpoczęłam zupełnie nową przygodę. Niezwykłą ulgą było dla mnie zobaczenie znajomych już mi twarzy.


Przedmiotem tego pleneru, zgodnie z samą nazwą, byli bohaterowie i anty-bohaterowie w konwencji Steampunk'u. Muszę przyznać, że moim zdaniem był to wyjątkowo ciężki temat wymagający od modeli wysokiego przygotowania. W końcu - jak właściwie można zdefiniować Steampunk ? Maszyny parowe, zębatki, połączenie metalu ze skórą, a to wszystko z dżentelmeńską elegancją... I w to wszystko wpleść jeszcze herosów. Nie mniej modele na prawdę spisali się na 5+ przygotowując w pocie czoła swoje stroje.


Przygoda rozpoczęła się w ogrodzie staromiejskim nieopodal opery, a następnie skierowała na wzgórza partyzantów wraz z piękną fosą a zakończyła w browarze mieszczańskim. Każda lokalizacja miała swój potencjał twórczy, owocując najróżniejszymi scenariuszami:

Romantyczny Ogród Staromiejski

Szalony szczyt galerii na Wzgórzu Partyzantów

Leniwy czas przy fosie

Kto by nie chcial wejsc na bar w browarze...

Mroczne zakamarki browaru mieszczanskiego

Nie mniej, to było dla mnie pierwsze takie wyzwanie. Nauczyłam się tam przede wszystkim pracy z ludzmi - czyli nie cykania zdjęć gdy popadnie, lecz rozmowy i ustawiania ich... Kreowania tych scenek w których następnie ich fotografuje. Również dało mi to okazje by mieć styczność z profesjonalnymi fotografami i przekonania się, że nie chce zostać jedną z nich. Wole swoje podejście - amatorskie, beztroskie w ciągłym zachwycie nad tym co robię oraz jakie efekty może to przynieść.

Pełen album: KLIK



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

New Age: Krwawi Rekruci 2012

Od tego wszystko się zaczęło. Larp na którym jeszcze nie używałam oficjalnie aparatu, więc prawie nic z samej gry nie złapałam... A co najgorsze - prawie nikt nie złapał. Więc wszystko siedzi jedynie w pamięci uczestników i musi być przekazywane słownie... A szkoda.



Moja opinia na temat tego Larpa jest dość nietypowa. Pamiętam, że wyjeżdżałam z niego absolutnie niezadowolona i wymęczona. Jednak z biegiem czasu wspominam go miło. 

Jako poczatkujący gracz miałam niesamowity problem z grą. Głównie dlatego, że odbiłam się od graczy którzy grali w swoich zamkniętych gronach znajomych i absolutnie nie dopuszczali do tej zabawy osób postronnych. W następnej kolejności weszła równoczesność wydarzeń - dosłownie w każdej miejscówce coś się działo. Tu krzyki, tam wołają medyka, tutaj poszą o znalezienie kogoś... Nie wiadomo w co próbować ręce włożyć. Aż do kompletnego wyczerpania nocą, gdy człowiek już padał i modlił się o chwilę spokoju od ostrzałów, eksplozji i krzyków. I ten spokój nastąpił - przez cały następny dzień... Gdy większość osób pogubiła się już w tym, co się dzieje i nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Tak dowiedziałam się czym jest "plaża" (pogaduszki poza klimatem wywołane nudą) która trwała aż do wieczora. Do roli właściwie juz nie wróciłam aż do końca larpa, bo nie wiedziałam co mam robić i jak poprawnie reagować na otaczający świat.

Za to mogę zagwarantować, że ludzie... cóż. Są absolutnie i pozytywnie zakręceni. Nuda podczas gry wyciągała z nas najdziwniejsze pomysły - choćby pamiętna wyprawa w strojach do Biedronki. Nie mówiąc o tym, że pomimo goryczy wylewającej się z powyższego akapitu to na prawdę rozmowy na "plaży" były ciekawe i wartościowe. Jak dobra impreza z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.




Pełen album: KLIK

środa, 1 sierpnia 2012

Wstęp

Widząc chaos panujący w mojej galerii oraz na komputerze postanowiłam wprowadzić nieco... ładu. Właśnie w tym celu powstała ta strona. Możliwe, że dzięki temu uda mi się oddzielić zdjęcia prywatne oraz zdjęcia z doskoku od zdjęć z larpów/szkoleń/plenerów którymi faktycznie czasem chciałabym się pochwalić.

Więc może po kolei odrobina wstępu do każdej z podgrup zdjęciowych:

LARPy



Live Action Role-Playing - nie będę sie tutaj za bardzo rozwodzić nad tym czym są a czym nie są Larpy. Sama podchodziłam do tego wyjątkowo sceptycznie. Do wielkiego świata przepływa więcej negatywnych informacji na ten temat, jak z prawie wszystkim w tym naszym pięknym kraju. Polecam wszystkim zasade: Spróbujcie zanim ocenicie. Znam nawet dorosłych ludzi, którzy z przyjemnością uczestniczą w Larpach.

Swoją przygodę rozpoczęłam zaciągnięta na New Age: Krwawi Rekruci (organizowanego przez stowarzyszenie Liveform) przez przyjaciółkę. Bawiłam się wyjątkowo źle z początku - migrena morderca podczas integracji i absolutny brak zajęcia podczas samej gry swoje zrobiły. Ale później odnalazłam kilkoro przyjaznych stworzeń, które podratowały sytuację. Podsumowując - ludzie świetni, ale sama gra mi absolutnie nie pasowała. Jednak 2 miesiące później zapomniałam o tym i dałam się zaciągnąć na Zombie Larp'a. Tam powielenie sytuacji z pierwszego doświadczenia z tą różnicą, że ostatniego dnia (moje urodziny) stwierdziłam "chromolę" i chwyciłam za aparat. Jak się okazało - zarówno zdjęcia jak i inicjatywa zostały wysoce pochwalone... I tak rozpoczęła się moja przygoda jako fotograf, a nie uczestnik, Larpów. I wysoce sobię tą zamianę chwalę.

Szkolenia


Pisząc to mam na myśli głównie szkolenia grup paramilitarnych. Nie będąc w pełni sprawna fizycznie, a mimo to zafascynowana militariami, odnalazłam złoty środek robiąc zdjęcia podczas działań różnych grup. Wtedy to ganiam tyle, ile jestem w stanie i nikt nie zmusi mnie do karnego wysiłku fizycznego, który mógłby przekroczyć moje możliwości... A jednocześnie nie jestem "uprzywilejowanym członkiem" tylko fotografem.

Zaczęło się to wszystko wyjazdem na kurs "Kompania w natarciu w terenie zabudowanym" organizowanym przez obronanarodowa.pl. Już tam okazało się, że chce jeździć na takie szkolenia choćby dla samego obcowania z ludźmi którzy się tam pojawiają. Ciężko to wyjaśnić, ale w większości te osoby przywracają mi wiarę w ludzkość, polskość i prawdziwych mężczyzn. A teraz pomijając przynależność do obronanarodowa.pl należę również do formacji SGO.

Plenery


Pod tym hasłem znajdują się zdjęcia z Wrocławskich Plenerów Fotograficznych organizowanych przez stwowarzyszenie Wielosfer. Może i nie są one organizowane zbyt często, ale z ręką na sercu mogę zapewnić że są przygotowane w pełni profesjonalnie. Warto zawsze poczekać. Co więcej, póki co, mogę się pochwalić uczestnictwem w każdym zorganizowanym plenerze i mam szczerą nadzieję utrzymać ten wynik.